Gedz – “Bohema” [RECENZJA]

Nasz ocena

6 września ukazała się nowa płyta rapera kryjącego się pod pseudonimem Gedz. Poznajcie naszą recenzję albumu “Bohema”.

„Każdy z moich albumów powstaje dłużej niż rok. Kawałki przechodzą ewolucję razem ze mną.  Praca nad nimi jest trochę jak praca nad sobą, mozolna/znojna. “Bohemę” współtworzą ludzie mi bliscy, wspaniałe osoby i wielkie talenty. Miałem ogromne szczęście trafiając w życiu właśnie na nich. Jak do tej pory, jest to najbardziej spójna i dojrzała płyta, jaką przyszło mi nagrać i wyprodukować. Zbiór emocji, myśli i doświadczeń, dały skrajnie rapowy i nierapowy materiał. Odejście od poglądów, podejścia i zasad panujących obecnie na scenie, tym właśnie jest “Bohema”…” – mówi Gedz

Recenzja płyty “Bohema” – Gedz (2019)

 

Album „Bohema” to już siódme solowe wydawnictwo Gedza, który jest zarówno raperem jak i producentem. Płyta ukazała się w piątek 6 września 2019 roku i od razu znalazła się na trzecim miejscu listy najlepiej sprzedających się płyt w Polsce OLiS w okresie 6-12 września.

Patrząc jednak tylko na polskie propozycje, to zręcznie ominiemy tym samym muzykę do filmu „A Star Is Born” znajdującą się na drugim miejscu, a widząc na pierwszym miejscu płytę „Afirmacja” Kamerzysty możemy się tylko… uśmiechnąć. Najlepiej sprzedającą się polską jakościową płytą w okresie 6-12 września została tym samym płyta „Bohema” Gedza, która wydaje się być jedną z lepszych propozycji rapera w ciągu ostatnich lat.

Dziesięcioutworowy album łączy się w 37 minut odsłuchu będącego nie najlżejszą treścią do przyswojenia, wpędzającego jakby w inny świat, pochłaniający słuchacza z każdym kolejnym dźwiękiem i wersem.

Płyta rozpoczyna się od singlowej „Otchłani” , która (jak wspominał sam raper) leżała u niego gotowa na dysku już około pół roku. W niniejszym utworze usłyszeć możemy frazy takie jak: „Sukces rodzi wrogów, pewnie dlatego ich nie masz”, „Odwrócili się ode mnie, jak leciałem w dół tam. Jak wciągała otchłań, jak tonąłem w kłótniach”, czy „Ja i spokój to od zawsze oksymoron”. Te cztery wersy dokładnie nakreślają tematykę tego utworu, który jest rozpoczęciem tego albumu z wysokiego C.

Raper nie owija w bawełnę, nie szuka wyszukanych epitetów, aby ukazać to, co dzieje się w jego życiu, biorąc pod uwagę ostatnie lata. Opisuje swoje problemy wprost, używając niekiedy porównań do różnych form kulturowych. Następnie na albumie znaleźć możemy nieco chilloutowy utwór „K-Pax”, dość miernie wpisujący się w klimat „Bohemy”. Tekstowo jak i wokalnie brzmi to korzystnie, wypadałoby jedynie zmienić podkład muzyczny na nieco żywszy i lepiej wpasowujący się w stylistykę tego albumu.

Tego samego nie możemy jednak powiedzieć o kolejnych dwóch utworach, które także odbywają się w nieco wolniejszym tempie niż reszta numerów na płycie. Mowa tutaj o utworach „Równowaga” oraz „Reset”, gdzie gościnnie udzielił się „Siles”. Pierwszego numeru najlepiej słuchać w ciszy, gdy jesteśmy sami w pokoju, gdy idziemy wieczorem po mieście czy zastała nas już ciemna noc. To właśnie wtedy uwydatniają się wszystkie walory „Równowagi” mówiącej o samotności po osiągnięciu sukcesu, a także o wielu momentach, gdy smutek wypełnia życie rapera. Jest to także najlepszy utwór na płycie.

„Reset” wprowadza nas natomiast w świat, gdzie Gedz uzależnił się od robienia muzyki i osiąganych nią sukcesów. „Pomóż mi zejść na ziemię, bo cały czasz lecę. Chyba przyda mi się reset” doszczętnie pokazuje, że raper ma momenty, kiedy aż za bardzo zatraca się w muzyce w czym widzi swój problem.

„Obc”, „Morfina”, „Moma” i „Czarny Kruk” to utwory, które śmiało możemy nazwać ostojami całej stylistyki „Bohemy”. Otrzymujemy na nich fertyczne bity, agresywniejszy wokal, a także dużą pewność siebie bijącą ze strony Kuby, która jest najbardziej pociągającym elementem tych utworów.

Do podsumowania zostały jeszcze tylko dwa utwory, a są to singlowe „Bali’ i „Kosmita”. Pierwszy to swoisty letniak wzbudzający wiele skojarzeń z minionym latem, gdyż utwór został wydany na początku czerwca i na ten moment na platformie YouTube posiada prawie 11 milionów wyświetleń. Drugi to utwór, który swoją specyficzną manierą wywołać może mieszane odczucia u słuchacza. Dzieje się tak zwłaszcza przy pierwszych odsłuchach, lecz gdy już oswoimy się z tym utworem, okazuje się to być naprawdę nienaganny numer. Oczywiście należy do niego podejść z dystansem, gdyż zawiera elementy swawolne, a jak stwierdzili słuchacze Gedza – „utwór wyprzedza aktualne trendy o dekadę”.

Warto przekonać się o tym samemu, a także sprawdzić całą „Bohemę”, gdyż jest to obowiązkowy punkt dla każdego słuchacza polskiego rapu. Album jest domknięty z każdej strony i opowiada w dużym stopniu o pustej treści przekazywanej słuchaczom ze strony artystów. Gedz wyszedł temu naprzeciw i nagrał wartościowy album, który niestety oprawił w relatywnie słabą szatę graficzną patrząc na aktualne okładki albumów.

Mateusz Kiejnig

 

Dodaj komentarz