Pierwsza edycja Fest Festivalu w Chorzowie za nami – jak było? [RELACJA+FOTO]

Pierwsza edycja Fest Festivalu za nami. W ciągu dwóch dni na terenie chorzowskiego Parku Śląskiego wystąpiło ponad 90 artystów pochodzących z różnych zakątków świata, reprezentujących całą paletę gatunków muzycznych. Pokaźną reprezentację stanowili także polscy wykonawcy. Z oczywistych powodów naszą uwagę w tej relacji skupimy właśnie na nich, ale przyjrzymy się również organizacji pierwszej edycji Festa od strony technicznej.

fot. Łukasz Dębowski / oprawa graficzna Tomasz Kozłowski

 

Fest Festival 2019 z samego założenia był imprezą międzynarodową. Zdecydowana większość osób zdecydowała się na zakup biletu ze względu na występy swoich ulubionych wykonawców z zagranicy, którzy odwiedzają Polskę stosunkowo rzadko. Od początku jednak było wiadomo, że Fest Festival to impreza wielu gatunków i wielu wykonawców. Nie dziwi zatem aż 8 scen, na których musiało się pomieścić aż 90 artystów z kraju i ze świata.

Jak na festiwal przystało, musieliśmy się zmierzyć z niełatwą decyzją na jaki koncert się wybrać, jeśli akurat dwóch lub więcej naszych ulubionych artystów grało w tym samym czasie na różnych scenach. Koniec końców pojawiliśmy się na koncertach najgłośniej zapowiadanych polskich wykonawców, m.in. Darii Zawiałow, Pawła Domagały, Sarsy, Kwiatu Jabłoni, Mery Spolsky czy też projektu Albo Inaczej (Krystyna Prońko, Natalia Nykiel, Rosalie, Miuosh, Piotr Zioła, Ten Typ Mes, Emil Blef, Te-Tris). Każdy z artystów stworzył jedyne w swoim rodzaju show.

Nie sposób opowiedzieć o każdym z tych koncertów z osobna; warto jednak zwrócić uwagę na niespożytą energię Darii Zawiałow i jej znakomitą interpretację „Szarych miraży” Maanamu, poczucie humoru i swobodę Pawła Domagały, charyzmę i kocie ruchy Sarsy, ujmującą naturalność Kwiatu Jabłoni, a także otwartość i pozytywne szaleństwo Mery Spolsky. Ze względu na ideę całego przedsięwzięcia, najbardziej wyjątkowe okazały się występy artystów w ramach projektu Albo Inaczej. Improwizowane teksty Te-Trisa i ponadczasowy utwór Krystyny Prońko podczas jednego koncertu – tego się nie da opisać, to trzeba było przeżyć.

Nie da się ukryć, że Fest Festival przychylniejszy był dla młodszej części publiczności. Z Polski i z zagranicy pojawiali się rapowi wykonawcy, nie zabrakło także wielu popularnych DJów, którzy nie do końca pasowali do głównej sceny festiwalu (Disclosure). Zastanawia też fakt zapraszania na taką imprezę rapera Bedoesa, który nie reprezentuje żadnych wartości artystycznych, a jego występ ograniczał się do wulgarnych okrzyków i niesmacznych wypowiedzi. Patologiczny rap? Zresztą bez dwóch pomocników nie byłby w stanie unieść całego koncertu. Po prostu brakuje mu podstawowych umiejętności. I tutaj od razu przypomina się występ niepozornego z postury amerykańskiego rapera Jadena Smitha, który przyćmił wykonaniem wielu polskich wykonawców z tego gatunku. Dobrze zaprezentowali się za to Sokół, Holak i Otsochodzi.

Chorzowski Park Śląski był miejscem wprost idealnym do organizacji tak wielkiej muzycznej imprezy. Pomimo ośmiu scen ustawionych w stosunkowo niewielkiej odległości od siebie, poszczególne koncerty nie zagłuszały się. Owszem, oczekując na koncert pod jedną sceną dało się usłyszeć muzykę dobiegającą z innej sceny, ale tylko do momentu rozpoczęcia oczekiwanego koncertu. Fest Festival to jednak nie tylko muzyka – to również jedyny w swoim rodzaju klimat. Sprzyjały temu przepiękne okoliczności przyrody Parku Śląskiego, specjalnie przygotowane dekoracje oraz iluminacje świetlne, ustronne strefy do wypoczynku i różnego rodzaju atrakcje towarzyszące (instalacje artystyczne, sklepiki czy pokazy wakeboardingu). To wszystko złożyło się na wyjątkową atmosferę festiwalu, która miała dwa oblicza – spokojne za dnia i zdecydowanie bardziej intensywne wieczorową oraz nocną porą.

Bardzo dużym ułatwieniem na tak dużym obszarze było posiadanie mapki całego wydarzenia, choć minusem była ich niewystarczająca dystrybucja. Niewątpliwym udogodnieniem za to, które powinno być standardem na każdym letnim festiwalu, była darmowa woda do picia. W Chorzowie była ona rozdawana z orzeźwiającymi dodatkami w postaci cytrusów i mięty. Przy słonecznej pogodzie, jaka panowała przez dwa dni festiwalu, serwowany napój był prawdziwym zbawieniem.

Niedociągnięcia? Warto byłoby dopracować Festa pod kątem ekologii, ponieważ ilość wytwarzanych śmieci była ogromna. W tej kwestii warto byłoby pójść za przykładem chociażby Męskiego Grania, gdzie kubki na piwo podlegają symbolicznej kaucji zwrotnej. Przydatne byłyby również bardziej szczegółowe oznaczenia w terenie, wskazujące co i gdzie się znajduje. Wśród komentarzy na profilach społecznościowych festiwalu dało się także odnaleźć zarzuty dotyczące braku specjalnego podestu przeznaczonego dla osób niepełnosprawnych, choć organizatorzy takowy gwarantowali. Kwestią sporną pozostaje organizacja dwudniowego muzycznego festiwalu w sąsiedztwie ogrodu zoologicznego i osiedli mieszkaniowych, jednak tutaj trudno będzie wypracować jakiekolwiek porozumienie.

Bądźmy jednak łaskawi dla organizatorów, to dopiero pierwsza edycja tej imprezy. Nie sposób wszystkiego przewidzieć, ewentualne wnioski można wyciągnąć w perspektywie czasu, ale chyba większość festiwalowiczów zgodzi się z opinią, że jak na pierwszy raz było znakomicie. Mamy nadzieję, że Fest Festival zagości na muzycznej mapie Śląska w kolejnych latach i kto wie, czy nie będzie aspirował do tytułu najlepszego festiwalu muzycznego w Polsce.

Tekst:

Jonatan Paszkiewicz

(Łukasz Dębowski)

Na zdjęciach: Kwiat Jabłoni, Otsochodzi, Young Igi, Organek, Baranovski

Dodaj komentarz