Nowy singiel Kartky z udziałem Tymka

W niedziele 18 sierpnia Jakub Jankowski aka Kartky zaprezentował nam kolejny singiel z jego niedawno wydanej płyty „Dom na skraju niczego”. Dla osób, które już posiadają fizyczne wydanie albumu utwór nie jest niczym nowym, lecz dla całej reszty jest to niemała niespodzianka.

Owszem na streamingach w dniu premiery albumu pojawił się utwór „Detroit”, jednak bez możliwości odsłuchania go, co tylko owiało tajemnicą ten utwór.

fot. materiały promocyjne

Ostatecznie parę dni temu wszystko stało się jasne, gdy na oficjalnej grupie fanów Kartky’ego na Facebooku (outside of society) została podana informacja o skończeniu klipu do najnowszego singla.

Utwór wraz z teledyskiem pojawił się więc dnia następnego i od pierwszego odsłuchu mógł zaskoczyć niemałą grupę fanów rapera. „Detroit” cechuje fertyczny bit oraz agresywny rap, co zdecydowanie nie wpisuje się w klimat „Domu na skraju niczego”, którego charakteryzują bardziej melancholijne kompozycje.

Zyskuje na tym utworze całość najnowszej płyty, która przez ten utwór stała się pełniejsza, co tylko pokazuje jak ważne są wszystkie kompozycje i ich dobre rozmieszczenie na krążku. Sam w sobie „Detroit” jest kompozycją, która najpewniej trafi do większości fanów muzyki rapowej w Polsce. A może i nie tylko rapowej, gdyż sam bit od Favsta urzeka swoją dynamiką i estetyką, że można byłoby go słuchać jako instrumental.

Można by rzec, że dany utwór jest skazany na sukces, iż został stworzony właśnie przez Kartky’ego i Tymka. Obaj raperzy to jedni z najbardziej płodnych artystów w Polsce w 2019, a przy tym osiągający naprawdę konkretne liczby odsłuchań i wyświetleń. Tymek po wydaniu albumu „Klubowe” wskoczył o dwa poziomy wyżej prezentując tak dobre utwory jak „80’s”, „JestemTymek” czy „Kłapią Gębą”.

Kartky natomiast od 2018 roku wydał już trzy albumy, a najnowszy „Dom na skraju niczego” osiągnął właśnie pierwsze miejsce na polskiej liście sprzedaży OLiS. Co ciekawe na ostatnim utworze z najnowszej płyty usłyszeć możemy frazę „Widzimy się jeszcze w tym roku, one love”, co pozwala nam oczekiwać nowych numerów pewnie już na jesieni.

Mateusz Kiejnig

 

Dodaj komentarz