Madrugada – “Sombra” [RECENZJA]

Nasz ocena

Madrugada czyli niepowtarzalna muzyczna fuzja polskiej muzyki ludowej z flamenco, elektroniką i jazzem. Jest to bez wątpienia pierwszy tego typu projekt muzyczny w Polsce. Album “Sombra” ukazał się pod naszym patronatem medialnym. Poznajcie recenzję tej płyty.

Zespół został nagrodzony podczas 27. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Ludowej Mikołajki Folkowe w 2017 roku.

Recenzja płyty “Sombra” – Madrugada (Music And More, 2019)

Prawdopodobnie nie ma drugiego podobnego projektu na polskiej scenie muzycznej. Madrugada, bo tak nazywa się zespół, to połączenie muzyki ludowej z latynoską, flamenco, a nawet jazzem. I okazuje się, że takie spotkanie kulturowe wypada co najmniej dobrze.

Należy w ogóle wspomnieć, co oznacza nazwa zespołu. Otóż madrugada to z języka hiszpańskiego – „wcześnie rano”. Nawiązaniem do tego jest utwór „Bailando por la madrugada”, gdzie obok pieśni ludowej z Wielkopolski pojawiają się tanecznie dźwięki rumby. Zestawienie na pozór niemożliwe staje się tak ciekawe, że wydawać się może, jakby było pierwotną, w pełni właściwą wersją.

Ważne jest też to, że całość nie prezentuje się jakby była spolszczonym wydaniem czegoś egzotycznego. Piosenka kurpiowska „Zaświeć niesiądzu” została zestawiona z ascetyczną formą flamenco, która ze spokojnej pieśni przemienia się w coś bardziej żywiołowego. Wartym większej uwagi jest także utwór tytułowy tj. „Sombra”, będący autorską propozycją zespołu i doskonale wpisuje się w charakter całej płyty. Refleksyjny kawałek, a posiada w sobie silną energię, rytmicznie rozbudzającą po prostu piękną melodię. Właściwie mógłby to być drogowskaz dla Madrugady, jaką drogą należy dalej podążać.

Kolejnym premierowym utworem jest „Ziemia”, gdzie gościnnie pojawia się z gitarą jazzową Krzysia Górniak i perkusją Tomasz Stryczniewicz. Jak się okazuje takie zestawienie motywów ludowych z wymowną formą flamenco to po raz kolejny strzał w dziesiątkę.

Najważniejszym elementem tych kompozycji jest ich żywa, spójna i rodząca napięcie konstrukcja. Stanowiąca o ich sile i nieprzewidywalności. Całość podszyta jest inspiracjami różnych kultur, ale łączy ją poruszająca oryginalność, muzyczna wrażliwość w podejściu do muzyki tradycji i źródeł, ale także nieokiełznana błyskotliwość twórcza.

Nawet jeśli na prowadzenie wychodzi bardziej muzyka ludowa, to nie ma w tym rutyny i przewidywalności. Śpiewna, pełna ferworu i żywego ognia propozycja muzyczna. Album „Sambra” jest dla wielbicieli podobnych rytmów i tych, którzy poszukują w muzyce czegoś znacznie więcej.

Łukasz Dębowski

 

Jedna odpowiedź do “Madrugada – “Sombra” [RECENZJA]”

Dodaj komentarz