undertheskin – “NEGATIVE”

Nasz ocena

Czołowy polski wykonawca nurtu post-punk czyli undertheskin wydał nową płytę pt. “NEGATIVE”, której dziś przyglądamy się bliżej. Zapraszamy do lektury.

Recenzja płyty “NEGATIVE” – undertheskin (Alchera Visions, 2019)

undertheskin w bardzo czytelny sposób nawiązują do syntetyzmu brzmień lat 80. Jednak synthwave to tylko jedno z odniesień, które można przypisać nowej płycie zespołu pt. “Negative”. Całkiem sporo dzieje się w warstwie muzycznej, chociaż ta akurat wydaje się bardzo spójna. Nie ma tu jednak miejsca na zbyteczne eksperymentowanie, a klimat bywa bliski industrialu.

Kompozycje podbite są dużą dawką motorycznych dźwięków, co nadaje całości interesującej dynamiki. Prócz tego sporo tu mrocznych momentów, w których łatwo odnaleźć głębię. Na prowadzenie wybija się też wyraźna rytmika.

Gdy już usłyszymy gitarowe momenty, to stają się one niezbędnym ogniwem, dodającym żywego oblicza tej płycie. Na uwagę zasługuje energetycznie zapętlony bas (“Burn”).  Można też doszukać się gotyckich elementów pełnych melancholii (“Poison”), chociaż więcej znajdziemy w tych kompozycjach smutku charakterystycznego dla wspomnianych już lat 80. Dołujące chwile a la The Cure, czy też Clan of Xymox prezentują się niezwykle wciągająco. Zresztą Mariusz Łuniewski wie co robi, w końcu nie od dziś tworzy w podobnych gatunkach.

Ten album to tylko niecałe 30 minut, za to skondensowanie muzyczne jest tak duże, że ciężko wymagać czegoś więcej. Dostajemy artystyczny konkret, który częstuje nas niemałą dawką wrażeń. Istnieje w tym wszystkim jakiś nerw, który podbija jakość tych kompozycji. Całość brzmi nieźle i tylko czasem nazbyt mechanicznie.

Jeżeli któryś z dzisiejszych modnych zespołów synthpopowych śmie się nazywać alternatywą, to po zapoznaniu się z nową propozycją Undertheskin powinien wycofać górnolotne stwierdzenia na swój temat. Tak prezentuje się dzisiejsze podziemie, które doskonale odnalazłoby się w szerszym obiegu muzycznym. W końcu “Negative” ma ku temu predyspozycje, bo potrafi korzystać z tego, co stanowi żywą historię. Tym bardziej, że tworzy przy tym własną przestrzeń do prezentowania takiej muzyki.

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz