Sarsa – “Zakryj” [RECENZJA]

Nasz ocena

Pod koniec maja ukazała się nowa płyta SARSY pt. “Zakryj”. Nad albumem wokalistka pracowała w swoim studio w Gdyni. Album zawiera różnorodny materiał – zarówno nostalgiczne utwory balladowe jak również bardziej “upbeatowe” kompozycje. Poznajcie naszą recenzję tej płyty.

Recenzja płyty “Zakryj” – Sarsa (Universal Music Polska, 2019)

Cztery lata temu SARSA była objawieniem na naszym rodzimym rynku muzycznym. Płytą „Zapomnij mi” tchnęła w polską muzykę nowe życie. Jej twórczość mogła się komuś podobać lub nie, ale faktem był ten powiew świeżości, który Marta Markiewicz wniosła ze swoimi kompozycjami i niespotykaną barwą głosu na polską scenę.

To co wówczas zaprezentowała nazwała szlachetnym popem i tego określenia odnośnie swojej twórczości trzyma się do dzisiaj. I faktycznie – Sarsa jest artystką mającą wiele do zaoferowania zarówno odbiorcy typowego mainstreamowego popu, jak i tego bardziej alternatywnego, choć w dalszym ciągu nieprzekombinowanego. Głównie tę drugą opcję proponuje nam na swojej najnowszej płycie „Zakryj”.

O ile w twórczości Sarsy od początku jej kariery dominowały rozmaite nawiązania i metafory (dzisiaj twórcom „pomidorowej” może być łyso), to na najnowszej płycie mamy doskonale opowiedziane historie, a co więcej – spójne ze sobą z punktu widzenia poszczególnych utworów, o czym przekonujemy się już na początku albumu.

Album „Zakryj” otwiera bowiem psychodeliczne wręcz „Intro Zanim (Serce będę miała chłodne)” – utwór dopracowany do perfekcji. I o ile sensu istnienia „Furii Outro” na „Pióropuszach” nie rozumiem (utworu w tak mrocznej aranżacji w kontekście pozostałych piosenek), o tyle „Intro Zanim…” na płycie „Zakryj” jest absolutnie przemyślanym dziełem budującym nastrój całej płyty. Warto wspomnieć, że fani artystki mieli okazję usłyszeć „Intro…” (co prawda w mocno okrojonej wersji, ale jednak) podczas klubowej trasy koncertowej „Zakryj”, która miała miejsce w zeszłym roku.

Wspomnianym pomostem łączącym „Intro Zanim…” z kolejnym utworem na płycie, czyli singlowym „Tęskno mi”, jest fraza >>Po nitce wspomnień idę pod twój dom<<. Klimat „Tęskno mi” jest zgoła inny od swojego poprzednika, a jednak oba utwory bardzo dobrze się uzupełniają. „Tęskno mi” to także jeden z lepszych utworów na całej płycie, idealnie oddający jej klimat.

Pobożnym życzeniem największych fanów Sarsy było włączenie do tracklisty nowej płyty utworu „Nienaiwne”, który w serwisie YouTube zbiera pochlebne opinie od niemal sześciu lat. Moment premiery tej kompozycji wreszcie nadszedł, dzięki czemu „Zakryj” urozmaiciła jedyna w swoim rodzaju ballada, będąca przy okazji nawiązaniem do poprzednich utworów.

Drobnym nieporozumieniem wydaje się utwór „Balony”. Był na niego jakiś pomysł, bo odnajdziemy w nim całkiem sporo producenckich i aranżacyjnych detali. Refren jednak, zamiast przyciągać swoją „innością”, odstrasza. Lepiej wypada piosenka „Gotowa”, ale w niej dla odmiany brakuje jakiegoś elementu zaskoczenia. Plusów na płycie jest jednak znacznie więcej niż niedoskonałości.

Dwa pierwsze single z płyty – tytułowe „Zakryj” i „Carmen” to utwory doskonale wpisujące się w ideę albumu różnorodnego, na którym jest miejsce dla piosenek jednoznacznych w przekazie, jak i wymagających większego wysiłku w interpretacji.

Z kolei na największe uznanie zasługują trzy ostatnie piosenki z płyty. Każda z nich wyróżnia się czymś szczególnym: anglojęzyczne „So Cold” znakomicie poprowadzoną linią melodyczną, „Modlitwa” charakterystycznymi przygrywkami basu i przepięknie wysokim wokalem Sarsy w refrenie, natomiast „Ta piosenka” – bogactwem syntezatorów i wyraziście akcentowanym tekstem. To są rzeczy, które się zapamiętuje.

W „Tej piosence” możemy usłyszeć fragment tekstu >>Serce będę miała chłodne<<, który otwierał, a teraz płynnie zamyka album. Niby nic, a utwierdza uważnego słuchacza w przekonaniu, że wszystko zostało dokładnie przemyślane.

„Zakryj” to płyta nieoczywista. O ile „Zapomnij mi” było płytą w miarę spójną stylistycznie, a na „Pióropuszach” panował absolutny misz-masz, to „Zakryj” jest płytą nieoczywistą, ale przemyślaną w swojej koncepcji. Sarsa nieustannie się rozwija, a przecież o to w tym wszystkim chodzi.

Jonatan Paszkiewicz

 

Tracklista:

1. Intro Zanim (serce będę miała chłodne)
2. Tęskno mi
3. Nienaiwne
4. Balony
5. Zakryj
6. Gotowa
7. Carmen
8. So cold
9. Modlitwa
10. Ta piosenka
11. Motyle i ćmy – Stendek Remix

 

Dodaj komentarz