Ania Karwan – “Ania Karwan”

Nasz ocena

Pierwszą zapowiedzią debiutanckiej płyty Ani Karwan był radiowy przebój „Głupcy”, który w zaledwie 5 miesięcy od premiery zyskał ponad 7 milionów odsłon na YouTube. Na drugi singiel z albumu, artystka wybrała „Czarny świt” – poruszającą balladę i jak sama mówi, najtrudniejszy utwór, jaki przyszło jej zaśpiewać. Dziś przyglądamy się bliżej całej płycie. Poznajcie naszą recenzję.

Recenzja płyty “Ania Karwan” – Ania Karwan (2TrackRecords, 2019)

W tym roku przygoda Ani Karwan z muzyką nabrała pełnoletności. Wiele osób zastanawiało się, dlaczego tak zdolna wokalistka funkcjonuje na uboczu, w cieniu innych artystów. W końcu nadszedł ten dzień. Ukazała się debiutancka płyta wokalistki zatytułowana po prostu “Ania Karwan”.

Kiedy wiele wokalistek z rozpoznawalnym nazwiskiem zepchnęło muzykę na dalszy plan, bądź zajmuje się bardziej niszowymi projektami, pojawiła się ona. Wreszcie to jej nazwisko zasługuje na pierwszoligowy obieg. Pieczęcią jakości tego wydarzenia staje się Bogdan Kondracki, który muzykę pop wciąż buduje na fundamentach szlachetności. Nie inaczej stało się tym razem.

Choć te kompozycje nie wnoszą niesamowitej oryginalności, to okazuje się, że w dzisiejszych czasach korzystając z prostych rozwiązań muzycznych, ciągle można nagrać przyzwoite piosenki. Większość kompozycji posiada formę bardzo klasyczną. Wyraziste brzmienie pianina, fortepianu, instrumentów klawiszowych, delikatnie zarejestrowanych gitar i wycofanych bębnów.

Nie wszystko zostało zamaskowane bardzo dobrą produkcją, czego dowodem jest obecność wokalu w towarzystwie gitary akustycznej i chórków (“Wszystko”). Oszczędna forma wyrazu buduje napięcie w nieprzesadnie wzniosłych, ale porywających balladach (“Czarny świt”). Przydarzył się nawet numer w lekkim retro stylu (“Słucham Cię w radiu co tydzień”).

Zrezygnowano z ozdabiania kompozycji wyszukanymi drobiazgami. Z jednej strony czasem tego brakuje, ale dzięki temu dostajemy pełnię wokalu Ani. To on akcentuje wszystkie piosenki, nadając im kolorytu i wartości. Dzięki temu na pierwszym planie dominuje niezwykle charakterystyczny, pięknie oprawiony, plastycznie opowiadający historie głos wokalistki. Taki talent jest czymś unikalnym w dzisiejszej rzeczywistości muzycznej. Coraz rzadziej wokal staje się narzędziem do wytyczania artystycznej drogi. Przeważnie zostaje jednym z elementów piosenki.

Dlatego też obecność Ani Karwan na polskim rynku muzycznym jest potrzeba. Brakuje osobowości, które można określić mianem większym niż tylko “wokalistka”. Nie ma w tym nic złego, że te piosenki mają potencjał radiowy. Wręcz przeciwnie, nagrać w dzisiejszych czasach istotny utwór radiowy, to nie lada sztuka. Tym bardziej, że oprócz przebojowych “Głupców”, można znaleźć następcę w postaci równie energetycznego “Nie boję się”.

Nie ma w tych piosenkach pretensjonalności, jest za to zręczność pisania po prostu dobrych piosenek, w których emocji nie zjada anonimowa nijakość.  Na pewno trzeba skonfrontować to na koncertach. Miejmy nadzieję, że wokalistka dopiero nabiera rozpędu. Będzie jeszcze lepiej.

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz