Podwójnie “platynowe” wyróżnienia dla Meli Koteluk za dwie pierwsze płyty

ZPAV czyli Związek Producentów Audio-Video przyznał kolejne wyróżnienia w postaci Złotych i Platynowych Płyt. Okazuje się, że aż dwa podwójnie “platynowe” wyróżnienia przypadły Meli Koteluk.

fot. materiały promocyjne (album “Spadochron”)

Sprzedaż na poziomie 15 tysięcy egzemplarzy polskiej płyty nagradzana jest Złotą Płytą. Podwójna ilość tej sprzedaży to wynik na poziomie “platyny”.

Mela Koteluk została wyróżniona podwójnie Platynową Płytą, a to oznacza, że debiutancki album “Spadochron” oraz drugi krążek “Migracje” sprzedały się – każdy z osobna – w nakładzie przekraczającym 60 tysięcy kopii.

Mela Koteluk jest młodą, niezwykle utalentowaną polską wokalistką o bardzo charakterystycznej, ciepłej barwie głosu. Swoją karierę rozpoczęła śpiewając w chórkach w zespole Scorpions oraz u Gaby Kulki. Jest wielokrotną laureatką konkursów i festiwali muzycznych. Zdobyła m.in. 2. miejsce w IV edycji konkursu Pamiętajmy o Osieckiej. Nie dziwi więc nikogo fakt, że Mela zapragnęła wydać swój solowy krążek.

Debiutancki album „Spadochron” ukazał się w maju 2012 roku, wzbudzając wiele pozytywnych emocji, zwłaszcza wśród słuchaczy, którzy nigdy wcześniej o Meli nie słyszeli. Krążek zawdzięcza swój niepowtarzalny klimat bajkowej narracji i przestrzennym brzmieniom instrumentów. Łączy dream pop z nutą elektrycznych konwencji. Oryginalne teksty o zaskakująco dojrzałym spojrzeniu na ludzkie emocjei instygujący wokal, nieskażony współczesnymi popowymi trendami, zapewniły artystce nominację do Fryderyków 2013 w kategoriach Debiut Roku i Artysta Roku. Krążek promuje utwór o tym samym tytule „Spadochron”.

 

„Migracje” to tytuł kolejnej płyty Meli Koteluk, która swoją premierę miała w 2014 roku. Tym razem artystka zabiera słuchaczy do świata pełnego kontrastów – realizm słowny łączy się tu z abstrakcją, minimalizm z przestrzennym muzycznie bogactwem. Płyta wydana nakładem wydawnictwa Warner Music Poland.
Album „Migracje” to zbiór niezależnych brzmieniowo kompozycji i polskich, autorskich tekstów. Całość dowodzi konsekwencji Meli i jej zespołu w pielęgnowaniu charakterystycznego języka, którego nie sposób pomylić z żadnym innym. W warstwie brzmieniowej opiera się on na łączeniu akustycznych i syntetycznych brzmień, w warstwie słownej realizm ściera się z abstrakcją. Na płycie pojawiają się oryginalne, kojące dźwięki bardzo rzadkiego instrumentu w kształcie przypominającego UFO, o nazwie hang drum, na którym gościnnie zagrał Wojtek Pęczek. Utwory dobarwia szalona wiolonczela Jana Stokłosy, a także flety, saksofony i klarnety.
Zespół zaprosił do współpracy cenionego producenta młodego pokolenia Marka Dziedzica, który nadał całości spójny, świeży i plastyczny charakter.
“Marek to wymagający producent, naprowadzał nas na nowe tropy, zachęcił do odważnego myślenia o stylistykach, które łączymy. Był moim uchem z zewnątrz – będąc w epicentrum, potrafił jednocześnie z dużym dystansem uczestniczyć w działaniach zespołu. Udało nam się połączyć minimalizm z muzycznym bogactwem, czyli poniekąd ogień z wodą. To album pełen kontrastów, tak jak czas i okoliczności, w których powstawał. Dla mnie “Migracje” są zapisem etapu, na którym byliśmy z zespołem od czasu wydania pierwszego albumu, bez wątpienia jednego z wielu przyszłych” – mówi Mela Koteluk.
Od poprzedniej płyty minęły dwa lata, intensywność tego czasu przełożyła się na “Migracje”.

“Z pewnością świadomość pewnych zjawisk jest inna, niż w dniu debiutu” – dodaje Mela.

W listopadzie 2018 ukazał się nowy krążek wokalistki pt. “Migawka”.

 

 

Dodaj komentarz