Evorevo – “Dwubiegunowa”

Nasz ocena

26 października ukazał się album “Dwubiegunowa” projektu Evorevo. Trzy osobowości, z których każda odniosła duży sukces ze swoim macierzystym projektem spotykają się w nowym wcieleniu, odmiennym od dotychczasowych dokonań. Czy to płyta dla fanów Hurtu, dla fanów Skalpela czy dla miłośników hip hopu? Jeśli to fani, którzy skupiają się na muzyce i tekstach a nie na etykietach – to jak najbardziej dla wszystkich. Poznajcie naszą recenzję tego krążka.

fot. materiały promocyjne (Krzysztof Ćwik)

 

Recenzja płyty “Dwubiegunowa” – Evorevo (Manufaktura Legenda, 2018)

Na wstępie warto przypomnieć, kto tworzy zespół Evorevo, bo ma to znaczenie w pośrednim postrzeganiu ich muzyki na nowym albumie pt. “Dwubiegunowa”. Wrocławska grupa to nie kto inny jak Igor Boxx (działający solo i w Skalpelu), Maciej Kurowicki (Hurt) i hiphopowy producent Tomasz “Magiera” Janiszewski (Whitehouse).

Ich wspólne działania przynoszą nową jakość i stanowią odrębną formę od tego, co tworzą na co dzień w macierzystych projektach. Chociaż ich inspiracje sięgają do muzyki lat 80, to umiejętność posługiwania się takim tematem stanowi o głównej wartości ich muzyki.

Do tego dochodzi zimna, ale jakże sprawna melodyka tych kompozycji. To ona przyciąga uwagę już przy pierwszych odsłuchu tego albumu. Ważnym jest także fakt, że poszczególne utwory stanowią pewną odrębność, nie prezentując jednakowych konstrukcji, które przerywają zainteresowanie tym materiałem.

W tego typu produkcjach ciężko jest wyciągnąć na pierwszy plan charyzmę i zaangażowanie twórców. Tutaj udało się uzyskać jaskrawość każdej z postaci projektu. Nie bez znaczenia jest wokal Macieja, choć każdy z pozostałych twórców odsłonił kawałek własnej wrażliwości, która przełożyła się na oryginalność tego wydarzenia.

Płyta rozpoczyna się utworem dosyć powściągliwym (“Dwubiegunowa”), choć trzeba przyznać, że całość jawi się jakby była lekko wycofana, nawet gdy otrzymujemy numer bardziej syntetyczny (“Dżungla”). Ten nienachalny charakter staje się wartością naddaną. Czasem można mieć wrażenie, że najlepsze w muzyce już się wydarzyło, bardziej bezpośrednio nawiązując do zespołów synthpopowych z innej dekady (“Błąd”).

Ważną częścią są też teksty. To one chłodno opisują relacje międzyludzkie, rozstanie, perturbacje miłosne, a nawet jeden z nich uderza w bolączki dzisiejszej rzeczywistości społecznej (“Sweet Szatan”). Bywa gorzko, wręcz brutalnie, ale bez moralizatorskiego tonu. To raczej rozprawianie się z pewnymi tematami niż pouczanie.

Evorevo stworzyli drugi już album, który wyprzedza wyobraźnie działań wielu twórców drążących pomysły na kanwie muzyki alternatywnej i elektronicznej. Ta ich “bajka” jest niezwykle uzależniająca. Pomimo, że nie maluje obrazu przyjaznej melodyki, łatwo trawionej przez wielbicieli podobnych gatunków muzycznych.

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz