Klubowy Paprykarz i Oranżada. Nowe brzmienie big beatu [Na noc]

Nasz ocena

Klubowy Paprykarz i Oranżada” to projekt Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza obejmujący opracowania polskich utworów i piosenek powstałych w przeważającej większości w latach 60. i 70. Do udziału w projekcie zaproszono jednych z najciekawszych indywidualistów współczesnej sceny muzycznej.

Recenzja płyty “Klubowy Paprykarz i Oranżada. Nowe brzmienie big beatu [na noc]”

Płyta z zapisem wyjątkowego koncertu “Klubowy Paprykarz i Oranżada – nowe brzmienie big beatu” to odważne połączenie stylów i indywidualizmu gości zaproszonych do udziału w tym wydarzeniu. Ważnym elementem jest brzmienie muzyków Orkiestry Symfonicznej Filharmonii w Szczecinie. Bez nich ten projekt nie wyglądałby tak samo.

 

Pomysł na nagranie tego albumu spełnia oczekiwania związane z odświeżeniem muzyki powstałej w latach 60/70. Narodziła się z tego interesująca fuzja dźwięków, która przywodzi na myśl kilka świetnych momentów z zamierzchłych już czasów. Być może dla niektórych stanie się ona odkrywcza i dzięki temu w świadomości młodszych słuchaczy zaistnieją tacy wykonawcy jak: Test, Breakout, Niebiesko-Czarni, ABC, czy chociażby Krystyna Prońko.

Dobrym zabiegiem było zebranie piosenek nie tylko popularnych, ale też tych mniej znanych, wręcz nieco zapominanych w dzisiejszych czasach. Nie każdy przecież pamięta, że w 1971 roku powstała piosenka “Mówisz tak”, którą wtedy wykonała Halina Żytkowiak i Trubadurzy. Tutaj w ekspresyjnym wykonaniu Pauliny Przybysz nabrała zupełnie innego kolorytu.

Podobnie stało się z “Nocnym całowanie” Czerwonych Gitar, gdzie Michał Kowalonek zaprezentował gitarową, mocniejszą wersję tej piosenki. Energetycznie, z typową dla siebie zmysłowością w głosie wypadła Bela Komoszyńska w “Dziwnym weekendzie”.

Pewnej tajemnicy i zimnego namaszczenia dodała utworowi “Sam sobie żeglarzem” Misia Furtak. Niezrozumiałym jest natomiast jej dziwna maniera wokalna. Być może wynika to z tego, że wokalistka na co dzień przeważnie posługuje się językiem angielskim.

Nie mogło zabraknąć też nieśmiertelnego Niemena. Zaskakuje wykonanie “Przyjdź w taką noc” Krzysztofa Zalewskiego z Natalią Przybysz, pomimo tego, że muzyk wydał całą płytę z twórczością artysty. Doskonale prezentuje się rozbudowana muzycznie kompozycja “Mów do mnie jeszcze”, gdzie pojawiła się już sama Natalia. Niezwykle trudny do zaśpiewania utwór został udźwignięty przez jej interpretację.

Trochę dziwi umieszczenie na płycie “Mówię Ci, że” Tiltu, w bądź co bądź bardzo dojrzałej interpretacji Skubasa. Rozrzut repertuarowy wydaje się w tym przypadku zbyt duży.

Niemniej połączenie tych wszystkich wykonawców w różnorodności programowej tego koncertu wydaje się bardzo trafionym pomysłem. Szeroko rozumiany big beat nie musi być jedynie przeszłością. Tym bardziej, że ta muzyka jest ciągle żywym organizmem, który potrafi wyzwalać dużo współczesnej energii. A jeśli ktoś sięgnie po oryginały, to efekt tego wydarzenia będzie wypełniony z nawiązką.

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz