Nie żyje legendarny muzyk Robert Brylewski

Robert Brylewski był muzykiem rockowym, który współtworzył takie zespoły jak: Kryzys, Brygada Kryzys, Izrael i Armia. W początkowej działalności (lata 80) został zepchnięty do podziemia muzycznego, ze względu na punkrockowy charakter jego muzyki. Muzyk zmarł 3 czerwca. Miał 57 lat.

fot. materiały archiwalne

 

 

“Z wielkim żalem powiadamiamy, że dziś rano, po kilkutygodniowej śpiączce, spowodowanej ciężkim urazem zmarł Robert Brylewski. Nasz tata, partner, syn, dowódca naszych międzygalaktycznych i muzycznych podróży. Prosimy o uszanowanie naszej prywatności w tym trudnym czasie. Rodzina” – można przeczytać w serwisie społecznościowym.

Robert Brylewski, wokalista, gitarzysta, ale też kompozytor i autor tekstów, był związany przede wszystkim z polską sceną muzyki alternatywnej. Wykonywał zarówno muzykę punkową, jak i reggae.

KORA o Robercie:

“Zmarł Robert Brylewski. Muzyk, artysta, kochany słodki człowiek. Znaliśmy się od lat 70. zeszłego wieku. Współpracował z nami jako muzyk i akustyk. Przyjaźniliśmy się. Robercie jesteś teraz na gwiezdnej Jamajce. Kochamy cię”.

Tomek Lipiński:

“Wczoraj rano umarł Robert Brylewski. Słowa tu na nic”.

COMA:

“W niedzielę rano odszedł z tego świata Robert Brylewski – legenda polskiej muzyki, dobry człowiek, wojownik.
Ciężko wyrazić uczucia, które się wtedy pojawiają. Jest nam przykro, jesteśmy wściekli, że to się stało….Musimy pozbierać myśli.
Robert, dziękujemy.”

Edyta Bartosiewicz:

“Zmarł Robert Brylewski.Kiedyś wpadł do mnie i spędziliśmy wieczór popijając winko, rozmawiając o życiu. Biło od niego fajne ciepełko.
Spoczywaj w pokoju, Robert!”

Muniek Staszczyk:

“Wczoraj nad ranem odszedł od nas Robert Brylewski.
Robert zawsze Cię kochałem i podziwiałem. Gdyby nie koncert Kryzysu w roku 1980 w Teatrze Letnim w Sopocie nie założyłbym swojej pierwszej kapeli. Robert zmiksował i współprodukował również nasz album “Pocisk Miłości” z 1991 roku. Wielokrotnie byliśmy razem na scenie. Ostatni raz 25 listopada 2017 w Stodole na 35 leciu T.love…zaśpiewaliśmy razem “Karuzelę” i “Ambicję”. Nikt z nas nie wiedział, że był to ostatni publiczny wystep Roberta…można rzec pożegnanie….Ogarnia mnie masakryczny smutek..nie wiem co można więcej napisać..Starałem się być z Tobą do końca. Żegnaj Przyjacielu. Nigdy Cię nie zapomnę.”

Dodaj komentarz