Relacja z koncertu Korteza w łódzkiej Wytwórni

Właściwie każdy koncert Korteza (Łukasza Federkiewicza) jest wyjątkowy, chociaż właściwie… taki sam.  22 kwietnia wokalista wystąpił w łódzkim Klubie Wytwórnia.

Siłą jego muzyki nie są dodatki. Na scenie liczy się on, nawet jeśli schowany w półcieniu, zespół i muzyka. To ona stanowi zawsze nadrzędną wartość koncertów i tak było także tym razem. Niby dostaliśmy to, czego mogliśmy się spodziewać. Występ stanowił repertuar z dwóch bestsellerowych płyt – “Boomerang” i tej najnowszej, wydanej w ubiegłym roku pt. “Mój dom”.

fot. materiały promocyjne

A jednak dostaliśmy wartość naddaną, którą stanowią osobiste opowieści, tak bardzo ludzkie, że większość fanów znajduje w nich własne przeżycia. Stąd przecież bierze się fenomen Korteza.

Emocjonalność jego koncertów opiera się na umiejętności stworzenia intymnej atmosfery, która nie znika nawet w momentach, gdy sala wypełniona zostaje po brzegi. A łódzka Wytwórnia była zajęta przez fanów do ostatniego miejsca.

Silnie emocjonalne piosenki wzbudzały poruszenie nie tylko podczas wybrzmiewania tych lepiej znanych z debiutanckiego “Boomeranga”, ale równie mocno oddziaływały te z nowego albumu tj. “Dobrze, że Cię mam”, “Dobry moment”, “Pierwsza” i “Dziwny sen”.

Dodatkiem były światła, które stanowiły istotną część koncertu. Pięknie współgrały z kompozycjami, podkreślały ich charakter, stając się nierozerwalną częścią całości. Jak powiedział nam Kortez po koncercie: “często zmieniam naświetlenia sali, inaczej wyglądają na festiwalach, a jeszcze inaczej w teatrach”.

Koncert można podzielić na części. Pierwszą stanowi repertuar, który muzyk wykonuje przy pianinie i już niemal na początku mogliśmy usłyszeć największy przebój pt. “Zostań”. Drugi, gdy podchodzi do mikrofonu i gra na gitarze. Trzecia zagrana na bis, składająca się też z kilku piosenek i również silnie oddziałująca.

Wokalista nie rozmawia z publicznością, nie skupia się na słowie mówionym, ale tym zapisanym w piosenkach. Łódzcy fani otrzymali dawkę polskiej muzyki z najwyższej półki, dobrą zarówno pod względem wokalu, tekstów, jak również oprawy instrumentalnej (kilkuosobowy skład muzyków) i świetlnej. Po koncercie był także czas na rozmowy i zdjęcia z Kortezem.

 

 

Dodaj komentarz