Barbara Wrońska i jej solowy debiut

Nasz ocena

Barbarę Wrońską znacie na pewno z grupy Pustki. Była także siostrzaną częścią duetu Ballady i Romanse. I choć z wyżej wspomnianymi zespołami wokalistka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, tym razem dostajemy płytę, którą podpisała własnym imieniem i nazwiskiem. 

Recenzja płyty “Dom z ognia” – Barbara Wrońska (Kayax, 2018)

Zaskakujące jest nowe, solowe oblicze Barbary Wrońskiej na płycie pt. “Dom z ognia”. Wokalistka postanowiła na chwilę opuścić szeregi Pustek oraz Ballad i Romansów. Rozpychając się łokciami pokazała, że nie rezygnując z okazywania własnej wrażliwości, potrafi stworzyć projekt, który będzie jeszcze bardziej różnorodny niż wcześniejsze dokonania na gruncie zespołowym.

Tym razem jest bardziej osobiście, czasem wręcz przejmująco, ale nie brakuje też symbolicznego “odjechania”. Wiele tu kobiecej delikatności, trafnych spostrzeżeń zbudowanych wokół prostych, ale jakże trafnych rozwiązań muzycznych.

Niektórzy nazywają to avant popem. Owszem można odnaleźć elementy lekko awangardowe, ale też takie, które sięgają nawet do sprawdzonych rozwiązań muzycznych lat 70, wtrąceń big bitowych lub gładszego, niewspółczesnego popu. I pomimo, że każdą piosenkę łatwo rozłożyć na czynniki pierwsze, nie znaczy, że wkradła się tu jakaś przewidywalność.

Porywa rytmiką luźno podana “Prosta droga”. Kręci się w głowie przy szalonej “Abstrakcji” (świetnie zaaranżowane instrumenty dęte), czy przytrzymuje na mrocznej pulsacji “Depression”.

Jednak Barbara potrafi też mocniej, bardziej przejmująco, czego dowodem są “Nieustraszeni”. Ta piosenka potrafi ścisnąć za gardło, a przy okazji to najbardziej nośna kompozycja, która aż prosi się, by zostać kolejnym singlem. Ten utwór mogłyby pokochać stacje radiowe, które bały się grać piosenki zespołu Pustki, z którym Wrońska stworzyła kilka ważnych płyt. Tu jest inny potencjał!

Zresztą porywa też nieco inaczej zbudowana piosenka pt. “Nie czekaj”, z ładnie wprowadzonym big-bitowym, ale też bardzo klimatycznym tłem.

Tak dobrze się robi, gdy słucha się tej płyty. Największą wartość niosą propozycje, które przy niewielkich środkach wyrazu potrafią czynić cuda. A Barbara Wrońska na albumie “Dom z ognia” stworzyła takich maleńkich cudów aż dziesięć. Po tej płycie zatęsknicie za koncertami wokalistki. Oby było ich jak najwięcej. Cud.

Łukasz Dębowski

Lista piosenek:

1. Rozmowa
2. Nie czekaj
3. Koniec lata
4. Nieustraszeni
5. Abstrakcja
6. Dom z ognia
7. Prosta droga
8. Depression
9. Odnajdź mnie
10. Blask

Jedna odpowiedź do “Barbara Wrońska i jej solowy debiut”

Dodaj komentarz