Wspominamy płytę “Antepenultimate” Kasi Kowalskiej

Nasz ocena

Przed premierą nowego singla Kasi Kowalskiej pt. “Alannah” wspominamy ostatni jak dotychczas album wokalistki.

Recenzja płyty “Antepenultimate” – Kasia Kowalska (Universal Music Polska, 2009)

“Antepenultimate” Kasi Kowalskiej to album, od którego premiery minęło już 8 lat. Piosenki, które tu się znalazły wyraźnie odsłaniają skłonności wokalistki do żywego grania i naturalnych, melodyjnych ballad.

Ważnym akcentem są dwie mocniejsze, gitarowe kompozycje (“Miłość, trzeźwość i pokora” i “Anhedonia”), z odważniejszymi niż dotąd tekstami, przypominającymi, że Kasia ciągle jest wokalistką rockową.

 

 

Odsłaniając jednak tę melodyjniejszą, spokojniejszą stronę krążka, należy zwrócić uwagę na zbudowaną w rozszerzonej formie muzycznej “A Ty czego chcesz?”, będącą pierwszym singlem.

To, co jednak przetrwało do dnia dzisiejszego, to przede wszystkim piosenka “Spowiedź”. Osadzona w charakterystycznej stylistyce, z tekstem o przemocy wobec dzieci, daje satysfakcjonującą dawkę emocji, tak silnie utożsamianych z wokalistką.
Broni się także “Jeden dzień szczęścia”, będący typową balladą, zbudowaną na niepokojącym podtekście gitarowym i śpiewnym refrenie.

Ta płyta nie przyniosła zaskakujących rozwiązań muzycznych i innej odsłony samej Kasi Kowalskiej. Bez eksperymentowania powstał album, na który czekali fani wokalistki. Bez wielkich uniesień udało się stworzyć przyzwoity zbiór piosenek, który odnajduje się także w dzisiejszej rzeczywistości muzycznej.

Taki, bez sztucznego nadęcia i udowadniania komuś, że ciągle ma się coś do powiedzenia. Bardzo naturalny, doskonale sprawdzający się w warunkach akustycznych. Odrobina nostalgii, melodyjnej otoczki i charakterystycznej melancholii wystarczy, by powstało coś prawdziwego.

Łukasz Dębowski

Dodaj komentarz