20 lat zespołu Maleo Reggae Rockers i płyta z największymi przebojami

Nasz ocena

Recenzja płyty “20 lat Maleo Reggae Rockers – bez Was nie ma nas” – Maleo Reggae Rockers (Universal Music Polska, 2017)

Muzyka reggae ma w Polsce już swoją tradycję. I zbudowała się ona nie na “dwóch wykonawcach, którzy istnieją medialnie w dzisiejszych czasach”, jak powiedział muzyk i wokalista Dariusz Malejonek, który wraz ze swoim zespołem Maleo Reggae Rockers obchodzi właśnie swoje XX – lecie pracy artystycznej.

Z tej okazji ukazała się płyta z największymi przebojami, a raczej utworami wybranymi z dotychczasowej twórczości grupy pt. “20 lat Maleo Reggae Rockers – bez Was nie ma nas”.

Piosenek zmieściło się tu całkiem sporo, można więc bez wyrzutów sumienia powiedzieć, że nie jest to wybiórczy zestaw przypadkowych kompozycji.
Ten przekrojowy materiał pokazuje, że grupa zawsze korzystała z muzyki korzennej, wydobytej z bogatego, żywego instrumentarium. Zresztą należy zwrócić uwagę na to, ile osób wchodzi w skład zespołu!

Jak udaje się zbudować harmonię brzmienia, ogromne poczucie rytmu i płynność tych kompozycji ośmioosobowemu składowi? Być może to zasługa nie tylko talentu, ale i umiejętności trzymania artystycznego “rygoru” w zespole przez lidera Darka Malejonka. Chociaż w przypadku reggae raczej należy mówić o prawdziwej pasji, która w tym przypadku zawsze występowała i dzięki temu zespół potrafił wykrzesać z siebie ciągle bardzo udane kompozycje.

Na tej kompilacji postawiono na chronologiczne ułożenie piosenek, ale trzeba podkreślić, że ustawienie ich w przypadkowej kolejności również nie ujęłoby nic tej płycie.
Jedynym wyjątkiem jest nowy utwór pt. “Nie mów nie”, który otwiera ten album. I odróżnia go od reszty tylko tyle, że głos Darka brzmi dojrzalej, a w podparciu wokalnym Tomasza “Siwego” Wójcika prezentuje się szlachetnie, nie zatracając swojego pierwotnego wigoru.

Udało się też zmieścić dwie niespodzianki. Jedną z nich jest nowa wersja “Żyję w tym mieście”. Dzisiejsza jakość tej kompozycji zabrała nieco energii pierwotnej wersji z 2006 roku (płyta “Reggaemova”), ale ciągle broni się jako dobra kompozycja.

Drugą ciekawostką bonusową jest “I’m Leaving On Dub”, czyli przebój światowego speca od dubu, roots, elektro, a nawet dancehallu, czyli Dubmatixa.

To bardzo zgrabny zestaw pozytywnych utworów, które skłaniają nie tylko do pozytywnego myślenia, ale także przemycają odrobinę refleksji. Udało się utrzymać zespołowi żywotność tych utworów, bez względu na okres ich powstania. Warto potwierdzić to na koncertach.

Uniwersalizm w przesłaniu, pozytywna emocja i korzenny charakter utrzymuje ich twórczość w doskonałej formie do dnia dzisiejszego. A panowie już zadeklarowali nagranie nowych piosenek w przyszłym roku!

Łukasz Dębowski

Dodaj komentarz